Politycy prawicy

Politycy prawicy:

Robert Bąkiewicz – ukończył ogólniak. W 1998 założył własne przedsiębiorstwo Sir-Bud z branży budowlanej (specjalizujące się w budowie dróg i autostrad), które zbankrutowało w lutym 2011, przynosząc mu siedmiomilionowy dług. 7 marca 2023 Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia, za użycie siły i naruszenie nietykalności cielesnej[45], skazał go na rok prac społecznych i 10 tys. złotych nawiązki dla Katarzyny Augustynek.

Stefan Niesiołowski – Sąd potwierdził, że dwóch biznesmenów opłacało Stefanowi Niesiołowskiemu spotkania z prostytutkami, a on pomagał im w zdobyciu kontaktów w Grupie Azoty. Polityka po latach uniewinniono.

Ryszard Czarnecki – Nie tylko słynny już (choć zezłomowany) Fiat Punto w wersji cabrio. Składając sfałszowane wnioski o zwrot kosztów podróży, europoseł PiS wpisał lipne dane 18 pojazdów: 14 samochodów, dwóch motorowerów, motocykla i ciągnika siodłowego.

Andrzej Sebastian Duda – Andrzej Sebastian Duda jest niekonstytucyjnym prezydentem RP

Zgodnie z art. 128 Konstytucji RP, wybory prezydenckie muszą odbyć się w dzień wolny od pracy przypadający między 75. a 100. dniem przed końcem kadencji urzędującego prezydenta (chyba że zostanie wprowadzony stan wojenny, wyjątkowy albo klęski żywiołowej, odpowiednio przedłużający kadencję). Ponieważ pięcioletnia kadencja Andrzeja Dudy kończyła się 6 sierpnia 2020, I tura w zwykłym terminie mogła zostać zarządzona na dzień wolny między 27 kwietnia a 22 maja 2020. W pierwotnie zarządzonym terminie wyborów (10 maja) nie było możliwości głosowania[6], zaś 22 maja minął zgodny z Konstytucją czas na przeprowadzenie wyborów. Ostatecznie dopiero 3 czerwca 2020 marszałek Sejmu Elżbieta Witek zarządziła wybory na dzień 28 czerwca 2020.

Pomiędzy datą 3 czerwca 2020 r. (środa) a datą 17 sierpnia 2020 r. (poniedziałek) jest 75 dni co stanowi 2 miesiące i 14 dni.

Zgodnie z Konstytucją wybory Prezydenta Rzeczypospolitej mogły się odbyć nie wcześniej jak w niedzielę 23 sierpnia 2020 r., czyli w pierwszy dzień wolny od pracy.

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek miała obowiązek zarządzić termin wyborów najpóźniej we wtorek 5 maja 2020 r., żeby wybory prezydenckie odbyły się zgodnie z art. 128 Konstytucji RP 19 lipca 2020 (I tura), 2 sierpnia 2020 (II tura), aby nie przekroczyć dnia 6 sierpnia 2020.

Pomiędzy 28 czerwca 2020 a dniem 6 sierpnia 2020, kiedy kończyła się kadencji urzędującego Prezydenta Rzeczypospolitej jest tylko 39 dni, a nie 75. czy 100. dni jak wymaga tego art. 128 Konstytucji RP.

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek zarządziła wybory sprzecznie z bezwzględną normą ustawy zasadniczej, Andrzej Duda jest nielegalnym, niekonstytucyjnym Prezydentem, okupuje urząd Prezydencki.

16 listopada 2015. Prezydent Andrzej Duda ułaskawia Kamińskiego, Wąsika oraz dwóch innych skazanych w tej sprawie przed uprawomocnieniem się wyroku w ich sprawie. Prezydent Andrzej Duda naruszył swoje prerogatywy, dopuścił się rażącej obrazy ustawy zasadniczej i przepisów prawa procesowego, w tym art. 567 § 1 k.p.k. w zw. z art. 5 § 1 k.p.k. (in dubio pro reo).

Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik – w styczniu 2024 r. byli szefowie CBA Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik znaleźli się w Pałacu Prezydenckim na zaproszenie prezydenta Andrzeja Dudy. W 2015 r. nowo wybrany prezydent ułaskawił ich po tym, jak Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście skazał obu na trzy lata pozbawienia wolności za przekroczenie uprawnień i nielegalne działanie operacyjne, w związku z „aferą gruntową”.  Andrzej Duda nie czekał z decyzją na prawomocny wyrok, co wywołało niezakończoną nigdy dyskusję, czy miał prawo zastosować akt łaski. Kancelaria przypomniała wówczas, że prawo łaski przysługuje głowie państwa na każdym etapie postępowania sądowego, zaś w powszechnym odczuciu wyrok miał – jak ocenia – wydźwięk polityczny. 

Tomasz Kaczmarek „Agent Tomek” – Były agent CBA znany jako “agent Tomek”, zdradził kulisy swojej pracy za czasów, gdy jego przełożonymi byli Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik. Tomasz Kaczmarek mówi m.in., że dyrektorzy w CBA za swoją pracę byli wówczas nagradzani wizytami w domach publicznych w Wiedniu, co miało być finansowane z pieniędzy podatników. Jego słowa spowodowały wysyp komentarzy w mediach społecznościowych.

Marek Kuchciński – Były agent CBA w kwietniu 2019 r. w reportażu TVN twierdził, że w Biurze zatuszowano skandal obyczajowy z udziałem ważnego polityka PiS z Podkarpacia.

Jak donosiły wówczas media, tym politykiem miał być marszałek Sejmu Marek Kuchciński, który miał utrzymywać kontakty intymne z nieletnią prostytutką pochodzenia ukraińskiego.

Niepodległe PiSiory (Kabaret zjednoczonych i solidarnych katolików):

  • Dorn Ludwik
  • Borusewicz Bogdan
  • Kamiński Michał
  • Kluzik-Rostkowska Joanna
  • Mężydło Antoni
  • Sikorski Radosław
  • Ujazdowski Kazimierz Michał
  • Zalewski Paweł

https://www.salon24.pl/u/030267/462967,niepodleglosc

Relacja z wyprawy na Kresy

5a8cb156cf09a_o5a8cb155d87df_o5a8cb155b2137_oul. Wysoka w Folwarkach Małychu6uStary cmentarz żydowski w BrodachStanisława Kostilek i Michał RomaniukRoma CzajkowskaRodzina RomanikukBurmistrz Brodów Wołodymir Andrijowicz PietruszkaAquapark Plyazh LvivAntonina RomaniukAlicja Rudy492703948_10229107841819922_4250555575989343156_n5559b68e3594f5d0add0dd02d51451d4,860,0,0,0786e64b22c5a8cb157056d9_o5a8cb1562e8a8_o

Postanowiłem wybrać się z mamą na Kresy i zobaczyć skąd pochodzą moje korzenie. Odwiedziłem z mamą i dziećmi Ukrainę, Lwów, Brody w czerwcu 2009 roku. Mieszkam w Jeleniej Górze, ale chyba tylko dlatego, że „sami swoi” tu mieszkają. Mama moja urodziła się bowiem w roku 1931 w Brodach, 100 km na północny wschód od Lwowa. Ażeby połączyć przyjemne z pożytecznym, zabrałem ze sobą dzieci. I tak oto przygodę swoją, nie licząc tego, że celnik ukraiński chciał nam zarekwirować stare auto nie wiedzieć czemu, zacząłem od tego pięknego miasta.

Zakwaterowaliśmy się u przemiłej pani Alicji Rudy, na ul. Antonowicza we Lwowie i za tanie pieniądze smakowaliśmy ukraińskiej kuchni jednocześnie. Mam miłe wspomnienia z tamtego czasu. Zwiedziliśmy cały Lwów, w tym Cmentarz Łyczakowski. Dwa dni spacerowaliśmy po Lwowie. Widzieliśmy Operę Lwowską, Prospekt Swobody, Pomnik Tarasa Szewczenki, Kolumnę Maryjną, Pomnik Adama Mickiewicza, Hotel „George”, Pomnik Danyla Halyckiego, Kaplicę Boimów, Katedrę N.M.P., przepiękny Ratusz, Muzeum Jana III Sobieskiego, Czarną Kamienicę, „Aptekę” – muzeum, Kościół Dominikanów i Katedrę Ormiańską.

Zwiedziliśmy Kopiec „Wysokyj Zamok”, Wieżę Prochową, Kościół Karmelitów, Arsenał, Kościół Bernardynów, Prospekt Szewczenki, Pałac Potockich, Pocztę Główną, Uniwersytet im. I. Franka, Park im. I. Franka, Katedrę św. Jura, Politechnikę Lwowską oraz Kościół św. Elżbiety. Przed odjazdem, po powrocie z Brodów złożyliśmy hołd „Orlętom” na Cmentarzu Łyczakowskim, a także „zaliczyliśmy” Gaj Szewczenki i Park Stryjski. Oczywiście byłbym zapomniał o Aqua Parku, którego Jelenia Góra chyba się nie doczeka.

Któregoś dnia pojechaliśmy do Brodów, gdzie jak już wspomniałem urodziła się mama. Miejsca swojego dzieciństwa, niestety bez pomocy miejscowego burmistrza i życzliwych ludzi, by nie odnalazła. Burmistrz Brodów, Wołodymir Andrijowicz Pietruszka, był bardzo gościnny. Zaprosił nas do muzeum i przekazał, że ojciec dziadka i jego trzech braci, którzy mieli swoje posesje w jednym ciągu na ul. Wysokiej w Folwarkach Małych, zapisany jest w kronice Brodów i zasłynął tym, iż kupił dzwon do kościoła w Brodach. Gościnność kustosza muzeum brodzkiego i miejscowych notabli przypieczętowaliśmy wpisem w lokalnej księdze pamiątkowej.

Trzeba przyznać, że miałem fałszywe wyobrażenie o Ukraińcach. Zresztą większość doskonale mówiła po polsku, a i Polaków nie tylko w kaplicy ks. Anatola Szpaka można było wielu spotkać. Odwiedziliśmy miejsce gospodarstwa mamy, oczywiście mieszkali tam Ukraińcy. Byli bardzo mili. Mama tak się wzruszyła, że chciała tam zostać i umrzeć…

Niestety nie zachowały się żadne dane w archiwach na temat moich dziadków. Potwierdziły się tylko opowieści z dzieciństwa mojej mamy, że dziadek był wachmistrzem w austriackim wojsku i odkryliśmy nową tajemnicę, iż pradziadek, który wybudował czwórce dzieci domy w jednym szeregu na głównej ulicy, ufundował również dzwon do kościoła, który miał ponoć dzwonić tylko przy okazji śmierci mera, czyli ówczesnego sołtysa. Niestety wszystkie domy zostały spalone przez Niemców, gdy front się cofał i obecni lokatorzy ulicy „Wysokiej” pobudowali nowe chałupy.

Mamę moją i jej cztery siostry oraz babcię, Niemcy wywieźli do Rzeszy w roku 1944, skąd część osiedliła się po wojnie na ziemiach odzyskanych, a część w Niepołomicach – rodzinnym mieście babci. W Brodach tylko koszary „przechodnie” pozostały na swoim miejscu, w których mama musiała Niemcom ziemniaki obierać; synagoga prawie nienaruszona się ostała, wokół której getto w czasie okupacji było, a z którego ledwo mama z życiem uszła dostarczając pod drutami jedzenie Żydom.

Moje zdziwienie budził fakt, że naród „wybrany” nie zadbał o miejsca kaźni pod lasem brodzkim i poza obeliskiem upamiętniającym mordy nazistów, nekropolia Żydowska jest bardzo zaniedbana, a na mogiłach pomordowanych rosną obecnie kartofle. Pokazywała mi mama, w którym miejscu krowa wpadła jej w ropiejące ciała trupów; ziemia ponoć dwa dni się ruszała, a babcia liczyła tylko strzały po ciemku w chałupie w ten czas holokaustu. Po tym, co widziałem i słyszałem, potrafię im szczerze współczuć.

W Brodach uchowała się jedna Polka przedwojenna, Roma Czajkowska z ul. Kozackiej Sławy (dawniej – Średniej). Pamiętała rodzinę mamy. Wspólnie wspominały dzieciństwo oraz czasy wojny.

Historia mojej rodziny jest długa i skomplikowana jak wielu kresowian, więc nie będę ciągnął tego wątku. Krótki rys kronikarski zakończę na stwierdzeniu, że mury zamku pamiętanego przez mamę jeszcze w Brodach się ostały. Młodzież ukraińska ćwiczy tam teraz wschodnie sztuki walki. A opowieść tą dedykuję pani Romie Czajkowskiej z ul. Kozackiej Sławy (dawniej – Średniej) w Brodach. Jedynej chyba Polce, co swojej mowy i polskiego wigoru tam nie ukrywa. No i na miejscu Platiniego odebrałbym im Euro 2012…

Lwów, 30 czerwca 2009 r.

Niedźwiecki Grzegorz