Zawiadomienie o przestępstwie

21880c6c-3c4a-4a8a-995f-7053dc07f3881614c21a-6859-4359-a9f9-d8df02bfa008780c5f9f-a84a-4331-889c-208679548f4f394e5614-6dca-46ea-b520-d86656a10a1e64db88d3-d5f0-4025-a2fe-c900722e4f0e32d0af43-1104-4d1d-9d4f-171c161770170006LKCZ2EQJHTP5-C122-F41ea3af736561de1cf908ad23c280a21fz21854971II,Zbigniew-Ziobroz21847095IE,Marsz-przeciwko-brutalnosci-policji-w-zwiazku-ze-sz20157659Q,Marsz-przeciwko-brutalnosci-policji-po-smierci-Igosmierc-igor-stachowiak_25882080SdiktoARGh0dHA6Ly9vY2RuLmV1L25ld3N3ZWVrLXdlYi8xOGE2NmM0ZS1jYTRiLTQwNGYtODZmZi01Mzc4MDQ5NzFlNzkuanBnkZUCAM0CAMLDru-0-ra-480,270-q-80-n-9025c0b27d081bfe3ec1c92827e319d6brandonRRwktkqTURBXy81NzJjMjg1MmUyYjMxYjYxOWQwMzZhZDM2MDlkYzQwYS5qcGVnkZMCAM0B5AmaxresdefaultLTk2NjkxJT1EfWFcX0w0YFkLYQ5FDzw9BlVgGgdXfWBTB3ddWkp4bUYDd19aT3lgWwV4RREaJTMFWysdRgIlOwlAIUQBCCs=e83d5810-1d70-4a42-a613-6c827a62b481b5bb0a6a-f120-4ded-b252-eac1542010caab6a96eb-446a-4961-a1b0-0354a7355262.pngab1feb90-f107-46c5-af48-2b2217fc7f2a10168997-igora-stachowiak-na-komisariacie-900-5553090299ddcdf66010bc86cf0192347596dda-3bd3-4baa-b24b-140568fda2b3.png

Jelenia Góra, dnia 27 maja 2017 r.

 

Prokuratura Krajowa

I inni

 

Zawiadomienie o przestępstwie

  1. zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem (art. 148 § 2 k.k.) Igora Stachowiaka we wrocławskim komisariacie 15 maja 2016 roku przez wrocławskiego policjanta,
  2. poplecznictwa (art. 239 § 1 k.k.) przez Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro.

Skutego kajdankami, leżącego na podłodze, bezbronnego mężczyznę, w łazience, nie trzeba było obezwładniać. Nawet gdyby był pod wpływem narkotyków, to nie zszedłby ze świata bez brutalnego rażenia go prądem, co widać było jak poruszał się na rynku we Wrocławiu przed wrzuceniem go do samochodu przez kilku policjantów.

Policjant nie zachował się adekwatnie do zdarzenia i do etyki zawodowej funkcjonariuszy krzycząc: „… jeszcze raz nie wykonasz polecenia, to ci z tego jeszcze raz zap…ę!”, „Wyj… na niego całą baterię!”. Ten policjant miał patologiczną wolę wyładowania się. Tak postępowali tylko ubecy.

http://www.tvn24.pl/superwizjer-w-tvn24,149,m/smierc-igora-stachowiaka-w-komisariacie-zobacz-reportaz-superwizjera,741647.html

http://www.se.pl/wiadomosci/polska/smierc-igora-na-komisariacie-wyje-na-niego-cala-baterie_995462.html

http://wiadomosci.wp.pl/to-nie-porazenie-paralizatorem-zabilo-igora-stachowiaka-biegli-twierdza-ze-jest-inaczej-6126066079824001a

http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-ziobro-uzycie-paralizatora-nie-bylo-przyczyna-smierci-igora-,nId,2397434

https://wp.tv/i,zbigniew-ziobro-o-smierci-igora-stachowiaka-na-komisariacie,mid,2002848,cid,4051,klip.html?ticaid=619377

 

Prezes stowarzyszenia Demokracja i Sprawiedliwość

Grzegorz Niedźwiecki, 58-506 Jelenia Góra, ul. Działkowicza 19

Tomasz Lis jako żywo

Przypadkiem trafił mi do rąk numer Newsweek’a (Nr 22/17 z 22.05.17) i już pierwszy felieton, podpisany przez naczelnego redaktora poruszył mnie do tego stopnia, że natychmiast usiadłem do klawiatury i piszę poniższe słowa.

Na wstępie zaznaczam, że nie jestem żadnym fanatykiem obecnego układu rządzącego i nie identyfikuję się ślepo z PiS. Potrafię jednak logicznie myśleć, obserwować, ocenić i docenić to co obecna władza czyni dla polskiej gospodarki, polskiego interesu narodowego i dla społeczeństwa. Obiektywne fakty i dane statystyczne mówią same za siebie więc nie ma sensu ich tu przytaczać.

Felieton Tomasza Lisa „Chrystus umywa ręce” jawi się jakby autor przebywał obecnie w kosmosie lub przynajmniej ze trzydzieści lat przebywał w odosobnieniu i nie widzi faktów i problemów obecnie nękających świat. Jego felieton to gotowiec nadający się do analiz studentów dziennikarstwa, to klasyczny przykład nierzetelności dziennikarskiej i zakłamania. Felieton miał dotyczyć problemu relokacji uchodźców, jednakże 80% jego treści to niemal w całości dawka jadu i poniżania kraju, z którego ręki Autor je chleb.

Już w pierwszym zdaniu Lis oświadcza, że „Polska… demonstruje światu swój egoizm i małość”. I nawet wcześniej, historycznie patrząc, polskie zrywy narodowe, to z czego Polacy są dumni, dla Lisa to był tylko mus działania dla zachowania twarzy i honoru chociaż bez żadnych szans na sukces. Tak oceniony jest opór Polaków w kampanii wrześniowej, powstanie warszawskie i antykomunistyczne powstanie w latach 1945-56. Żołnierze wyklęci są „drodzy sercu dzisiejszych władców”. Tu od razu stawiam pytanie: dlaczego są drodzy sercu tylko obecnej władzy? Dlaczego Autor nie wspomina reszty Polaków. Nie mam tu na myśli potomków tych który zaakceptowali utratę 52% wschodnich terytoriów Polski po 17 września 1939 i narzuconą, sowiecką władzę w Polsce „utrwalali” i ze zrozumiałych względów nie będą to ich bohaterowie?

To, co jest oczywistą powinnością obywatelską każdego narodu w felietonie Lisa podszyte jest złośliwością i ironią. Patriotyczne postawy Polaków Lis przedstawia m.in. tak „Można przegrać ale nie wolno się poddawać. Można ponosić klęski ale nie wolno ulegać. Można stracić wolność ale nie wolno stracić twarzy” i tak dalej. Czy na pewno te wartości są także cenne dla p.Lisa, czy tylko sobie kpi z tych wartości? Bo przecież te wartości to właśnie był zarówno opór przeciwko narzuconemu Polsce ustrojowi a obecnie to jest opór przeciwko niszczeniu polskiej tożsamości. Ten właśnie opór Lis nazywa tak: „Dziś Polska pokazuje twarz brzydką […] Polska karleje”. Oto inne epitety w tym kuble pomyj wylewanych na obecny rząd: „… nihilizm egzystencjalny, brak celu, sensu i znaczenia”. A jeśli już jakiś cel Lis znajduje to taki aby „poszczuć, napuścić, nastraszyć, wskazać wroga”.

Z lekcji historii także należy się Tomkowi L. dwójka. Pisze on, że „Zaolzie było dla Polski czasem hańby”. Skąd w felietonie o problemie z uchodźcami akurat Zaolzie? OK. Może Autor chciał błysnąć wszechstronną wiedzą więc i to zdanie  wstawił. Ale niestety strzelił kulą w płot, nie doczytał. Bo po Traktacie Wersalskim, gdy po 123 latach życia pod trzema zaborami Polska odzyskała niepodległość to Zaolzie, podobnie jak południowo-zachodnia część obecnej Ukrainy, znaczna część obecnej Białorusi i Litwy, weszło w obręb wyznaczonych granic terytorium Polski. Gdy w latach 1918-20 Polska walczyła z nawałą bolszewicką w obronie wschodnich granic, nasi południowi sąsiedzi, korzystając z chaosu i braku dostatecznej obrony – podstępnie zajęli te tereny, przyłączając je do ówczesnej Czechosłowacji. Czy rzeczywiście słowo „hańba” jest właściwe dla przywrócenia w roku 1938 stanu prawnego  granic polskich zgodnie z postanowieniami Traktatu Wersalskiego?

Tomasz Lis objawia się też jako patriota i katolik bo ubolewa, że dziś „zapominamy (a więc i Lis) i o Bogu i o honorze”. Ciekawe od kiedy ten obłudnik zalicza się do tych, którzy pamiętali i pamiętają o tych najwyższych wartościach?

Pomimo, że felieton miał dotyczyć problemu uchodźców to Autor porusza ten problem dopiero w ostatnim akapicie. Podejrzewam z dużą dozą pewności, że był to zabieg celowy aby zabrakło miejsca na opisanie doświadczeń z kolorowymi uchodźcami krajów, które są dla nich „otwarte” i „gościnne” już od ponad trzydziestu lat. Polskie stanowisko na temat nieprzyjmowania uchodźców Autor kwituje jednym określeniem – „pilnowanie własnych interesów”. Nie bardzo rozumiem co jest nagannego w pilnowaniu w pierwszej kolejności własnych interesów? Czy Niemcy i Francja główni rozgrywający w UE nie pilnują w pierwszym rzędzie własnych interesów? To były pytania retoryczne.

Ale zajmijmy się wreszcie problemem muzułmańskich uchodźców. Gdyby p. Lis napisał ten swój felieton 30-40 lat temu to, nie znając przyszłych zjawisk z tym związanych, można by było uznać ten felieton za racjonalny.  Wtedy empatia, polska gościnność, miłosierdzie i tym podobne słowa miały by  swój racjonalny sens. Jednakże obecnie, gdy „gościnne” i „otwarte” kraje przedstawiają światu swoje kilkudziesięcioletnie doświadczenia jak na przykład:

– w jednym ze szwajcarskich kantonów (ta historia była opisywana) przyjęto w latach 80. kilkanaście rodzin muzułmańskich. Po kilkunastu latach, w ramach „łączenia rodzin” itp. praw społeczność muzułmańska przekroczyła liczbowo populacje rodowitych mieszkańców kantonu, zabrakło dalszych środków finansowych utrzymywanie imigrantów i kanton zbankrutował a dalsze koszty utrzymania przejęło państwo

– Francja, Dania, Szwecja i inne kraje skandynawskie w swoich ludnościowych strukturach mają już od 20-40% a w niektórych skupiskach nawet 60% ludności kolorowej. W tych krajach, jeszcze z nazwy „europejskich” są skupiska muzułmańskie, gdzie nie wchodzą przedstawiciele władzy (wojsko, policja),

– religia muzułmańska opanowuje wcześniej katolickie a następnie  „neutralne światopoglądowo” kraje europejskie. W wielu miastach we władzach przeważają przybysze z Azji i Afryki. (np. w Londynie burmistrzem został muzułmanin)

– w internecie publikowane są wystąpienia muzułmańskich przywódców wieszczących bliski koniec chrześcijańskiego świata. Według nich Europejczycy tracą zdolność rozmnażania się i to Muzułmanie w krótkim czasie zaleją biologicznie Europę.

– wszystkie kraje mające powyższe doświadczenia z imigrantami skarżą się, że imigranci nie chcą podejmować pracy, wolą żyć z zasiłków, które, szczególnie na dzieci, są bardzo wysokie. Opłaca się więc mieć dużo dzieci i w ten sposób „gościnne” kraje same wiążą sobie pętlę na szyję.

Powyższe przykłady podaję z pamięci, mogą więc w szczegółach  się różnić ale wymowa tych faktów jest porażająca. A więc pytam się czy pan Tomasz Lis jest tak głupi, że tego nie widzi i nie słyszy, czy też plecie trzy po trzy aby tylko „dowalić” znienawidzonym rządzącym?

Tak zwaną bezgraniczną, „ślepą miłość” może okazywać tylko matka (niekoniecznie mądra), która wybaczy najgorsze czyny własnemu dziecku. Jednak rządy nie mogą szermować słowem „miłość”, okazywać empatii i otwartości wobec innych – bezkrytycznie i bezgranicznie. Tutaj miłość musi być okazywana rozumem a nie bardzo mglistym i niejednoznacznym „sercem”. Polska, pomimo że ma jeszcze wiele długów do spłacenia wobec własnych rodaków, reaguje empatią na problemy krajów, gdzie są wojny, głód czy zamieszki. Rząd Polski uznał, że można też pomagać krajom w rozwiązywaniu ich problemów na miejscu. I to robi. A i tak nikt nie jest w stanie uratować, uzdrowić i uszczęśliwić wszystkich i rozwiązać wszystkich problemów na świecie. To jest po prostu niemożliwe.

Bogusław Homicki

 

 

 

Licytacja

Dzisiaj odbyło się posiedzenie sądowe w Jeleniej Górze w sprawie licytacji nieruchomości Ryszarda Głodka ze Szklarskiej Poręby. Dłużnik złożył wniosek o wyłączenie sędziego Marcina Rycyk z postępowania I Co 155/16. Całe posiedzenie prowadził nie sędzia, tylko komornik sądowy Dariusz Bijowski. Sędzia zarządził pięć minut przerwy, po czym ogłosił, że z powodu złożonych wniosków i skarg decyzji orzeczniczych nie będzie podejmował, ale licytacja, jako sprawa niecierpiąca zwłoki może się odbyć. Jeśli Sąd Okręgowy w Jeleniej Górze nie uwzględni wniosku o wyłączenie sędziego, to licytacja zostanie formalnie przybita. Sędzia powalał się bodajże na art. 50 § 3 k.p.c. Nie wiem czy licytacja jest sprawą niecierpiącą zwłoki, przecież nie jest to towar, który może się zepsuć. Komornik powiedział, że dłużnik złożył wniosek o wyłączenie sędziego na pięć minut przed rozprawą i trudno oczekiwać, że w tak krótkim terminie zostanie rozpatrzony. Komornik z sędzią szeptali sobie coś na ucho.

Istota problemu

Ryszard Głodek ze Szklarskiej Poręby, zaciągnął swego czasu poważny kredyt, chcąc pomóc swoim dzieciom i wnukom. Nie będę przytaczał argumentów, jakim sposobem otrzymał zdolność kredytową od banku. W każdym bądź razie nie udźwignął ciężaru i hipoteka poszła pod zastaw. Bank sprzedał wierzytelność firmie Kredyt Inkaso SA. Rozliczeniami finansowymi zajął się komornik sądowy Dariusz Bijowski. Nie wiem, w której kolejności, ale operat szacunkowy zrobił słynny biegły sądowy Jerzy Karpiński. Ponoć zaniżył wartość nieruchomości o 30%. Dłużnik zaskarżył operat do Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze. Decyzja jeszcze nie zapadła i pytanie jest, czy Sąd Rejonowy w Jeleniej Górze i komornik mogli procedować na wyższym etapie w przedmiotowej sprawie.

Obecny stan rzeczy

Do licytacji przystąpiło czterech oferentów. Jeden się nie stawił i zapłacił niewłaściwe wadium, chyba poniżej 24 tys. zł, więc udział w licytacji wzięło trzech oferentów. Wartość nieruchomości oszacowano na ca 240 tys. zł. 75% wartości, czyli ¾, oceniono w zaokrągleniu na 187 tys. zł. 1%, dla ułatwienia 2000 zł miała wynosić przebitka. Dwóch oferentów biło się ambitniej i nieruchomość zlicytowała pulchna blondynka za 201.000 zł. Jak licytacja zostanie przybita, to dom trafi do cycatej komorniczki z innego regionu, bo takim właśnie wygranym oferentem została ponoć wygrana osoba.

Przewidywany scenariusz

Sąd Okręgowy w Jeleniej Górze oddali skargę Ryszarda Głodka na zaniżony operat szacunkowy jego nieruchomości. Jerzy Karpiński nie takie operaty robił, nie tylko Bogusławowi Biedrzyńskiemu. Koledzy z Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze oddalą wniosek o wyłączenie sędziego SR Marcina Rycyk z postępowania, jako niezasadny i licytacja zostanie przybita. Nieruchomość trafi w ręce okrągłej komorniczki za 60% wartości rzeczywistej. Tak się robi interesy.

Winowajcy

Ryszard Głodek – nierozsądny kredytobiorca

Bank “BGŻ” – ustalający za kasę zdolność kredytową

Jerzy Karpiński – biegły sądowy oceniający wartość współczesnych nieruchomości w oparciu o przedwojenne rudery

Komornik sądowy – robiący interesy lekką ręką

Sędziowie Sądu Rejonowego i Okręgowego w Jeleniej Górze – idący po znajomości, dowolnie, na skróty